Czasami najbardziej tęskni się za miejscami, w których wcale nie spędziło się całego życia, ale to tam człowiek zostawił kawałek siebie. Dla mnie takim miejscem jest brzeg morza pod wieczór. Ten moment, kiedy światło zaczyna cichnąć, woda robi się ciemnoniebieska, a wiatr niesie ze sobą zapach soli i obietnicę jakiejś tajemnicy.
Chodził za mną ten klimat od wielu dni, aż w końcu musiałam usiąść do biurka. Ten layout powstawał bardzo naturalnie, bez sztywnego planu. Chciałam, żeby znalazło się w nim wszystko, co kojarzy mi się z dawnymi opowieściami o podróżach – stary żaglowiec, lekko wyblakły kompas, zażółcone karty i muszle znalezione gdzieś w piasku. Powoli dokładałam kolejne elementy, gniecioną gazę przypominającą sieci i te głębokie, granatowe kwiaty, które idealnie oddają kolor nocnego oceanu. Na sam koniec rzuciłam odrobinę błysku i bieli, żeby złapać ten moment, kiedy fala rozbija się o brzeg i zostawia po sobie lśniącą pianę.
Praca z mediami ma w sobie coś z rzucania zaklęcia – plamy tuszu płyną własnym życiem, zupełnie jak woda, i nigdy do końca nie wiemy, dokąd nas doprowadzą. Kiedy patrzę na gotowy layout, słyszę ten charakterystyczny, miarowy szum fal i czuję totalny spokój. Mam nadzieję, że ten klimat udzieli się dzisiaj także Wam.
Użyte materiały :
Co myślicie o moje pocztówce z wakacji?
Buziaki - Karolina Grabska 💚







